Aktualności Absolwentar

Winne grona na Pomorze

Zapowiadane przez banerek z różą i kieliszkiem zawierającym złocisty płyn



spotkanie okraszone było także stosownymi zakąskami:



Najważniejszymi jednak punktami spotkania były wykłady o hodowli winorośli oraz o godnym spożywaniu dobrych win. Pierwszy z nich poprowadził dr hab. Piotr Chełpiński, kierownik Zakładu Sadownictwa Wydziału Kształtowania Środowiska i Rolnictwa ZUT



drugi zaś, solidnie poparty przykładami godnymi naszych nosów i ust – Adam Słabicki (prywatnie Absolwent Wydziału Rybactwa Morskiego AR)



* * *

Jak powszechnie wiadomo, zdania uczonych są podzielone, tak więc jedni uważają, że kolebką uprawy winorośli jest Azja Mniejsza, inni zaś – że góry Kaukazu. Złotouści Gruzini (ach, te gruzińskie toasty!) twierdzą, że trzeba było zmiennego klimatu surowych gór, w których opadające z krzewów winne grona trafiały do skalnych zagłębień i tam fermentowały, korzystając z nocnych przymrozków. Wiemy, że winny moszcz rozweselał ludzi żyjących w starożytnej Babilonii i Asyrii, że zabierali go w pośmiertną podróż faraonowie, że upijał się nim Aleksander Macedoński, że dodawał odwagi zarówno greckim hoplitom, jak i żołnierzom rzymskich legionów. Wino było tak poważanym napojem, że znalazło się dla niego miejsce w biblijnych przypowieściach, z których nie jedyną jest wspomnienie kanejskiego cudu.

Uczeni badacze twierdzą, że obszary uprawy winorośli (Vitis vinifera) ściśle wiążą się z wymaganiami klimatycznymi tej rośliny. Powinna ona bowiem rosnąć na stanowisku słonecznym lub półcienistym, najlepiej na pochyłościach terenu o nachyleniu południowym lub południowo-zachodnim. Wymagają gleby żyznej, piaszczysto-gliniastej, o odczynie pH od 6 do 7 i poziomie wód w zakresie od 1,5 m do 1,8 m. Nie lubią natomiast silnie wiejących wiatrów, należy więc je osłaniać choćby gęstym i wysokim żywopłotem.

Do Polski wina dotarły we wczesnym średniowieczu, wraz z chrześcijaństwem. Od strony klimatycznej był to okres sprzyjający – początek drugiego tysiąclecia był bowiem okresem dość silnego ocieplenia klimatu. Należy tu przypomnieć, że książęta pomorscy sprowadzali do nas osadników z aż Saksonii dlatego miedzy innymi, że potrafili oni uprawiać nie tylko dynie, ale nawet arbuzy! Udawało się więc i wino na Pomorzu.

Okresem największego rozpowszechnienia winiarstwa w całej Polsce był XIV i XV wiek – w którym to, korzystając z lepszych warunków nawigacyjnych (cofnięcie linii występowania lodów bliżej biegunów) wyruszyli na pokojowy podbój oceanów Chińczycy (na pewno dopłynęli do Afryki, a istnieją poszlaki, że przebyli Cieśninę Beringa oraz dopłynęli do Ameryki Południowej, od strony imperium Inków). Wtedy także Europejczycy wyruszyli na podbój świata na swych stosunkowo (w stosunku do chińskich „pływających smoków”) małych okrętach (Kolumb, Magellan, Vasco da Gama i inni odkrywcy). Gdy przyszła „mała epoka lodowcowa” (w XVIIw. pośrodku Bałtyku budowano zimą karczmy na lodzie) – nastąpił regres winiarstwa w Polsce. Wtedy to świetne trunki węgierskie i włoskie wyparły polskie wina, a wóda zastąpiła piękną tradycję warzenia piw. Zjawiska klimatyczne mają jednak charakter sinusoidalny, więc obecne ocieplenie klimatu (błędnie okrzyczane jako skutek uprzemysłowienia) znów przesuwa granicę uprawy winorośli na północ.

Najwięcej winogron zbiera się we Włoszech, Francji i Turcji, ale duże winnice powstają także na innych kontynentach. Pomimo wszystko w Polsce zawsze znajdowały się winnice (m.in. w Zielonej Górze), a w 2005r. zarejestrowano ich około 2 tysiące (łączna powierzchnia: 155 ha – w 2007r. to już 250 ha). Wśród nich przeważają niewielkie uprawy amatorskie, a ukierunkowane na produkcję towarową mają zazwyczaj od 0,5 ha do 1,5 ha powierzchni. Największa z nich (16,8 ha) znajduje się w Miękini pod Wrocławiem. Należy jednak podkreślić, że winnice znajdują się także znacznie dalej na wschód i zachód – nawet na Podlasiu, Warmii i Mazurach. Przeważają jednak uprawy lokowane w Małopolsce (27%), na Podkarpaciu (23%), na Dolnym Śląsku (16%) i Ziemi Lubuskiej (12%).

Przed II wojną światową niewielkie winnice istniały na południowym stoku Wzgórza Winnego (Weinberg), na którym do dziś króluje Wieża Bismarcka. Nie powinno to nikogo dziwić – skoro wino udaje się w Zielonej Górze, to może i w Szczecinie, albowiem podobny jest i u nas rozkład temperatur rocznych oraz długość okresu wegetacji. Mamy klimat podobny do tego, w którym uprawia się najsłynniejsze z niemieckich win – wina reńskie. Nie tylko Szczecin, ale także całe Województwo Zachodniopomorskie odpowiada wymaganiom uprawy winogron! Ewentualnie wątpiącym przypominamy, że już po II wojnie światowej w Szczecinie, w przydomowych ogródkach udawało się uprawiać nie tylko wymagające brzoskwinie, ale także jeszcze trudniejsze w uprawie morele. Obecnie możliwa jest produkcja wina w regionie Morza Bałtyckiego z odpornych na mróz i wcześnie dojrzewających szczepów, takich takich jak: Solaris, Ortega, Phoenix i Regent (szczególnie polecana jest ta ostatnia odmiana). Ustalające się ostatnio łagodne warunki klimatyczne sprzyjały pojawieniu się małych plantacji winorośli w Danii, Szwecji, Estonii, na Litwie oraz w północno-wschodnich landach niemieckich. Być może wzorcem może być dla nas „Meklemburskie Wino Wiejskie”, wyprodukowane z winorośli Schloss Rattey (plantacja powstała w latach 1999-2007).

Akademia Rolnicza w Szczecinie w swojej Sadowniczej Stacji Doświadczalnej prowadzi doświadczenia z uprawą winorośli, które udawały się już po zachodniej stronie Odry. Powiększono nasadzenia w Stobnie i Połczynie Zdroju, przygotowuje się plantację w Ostoi, istnieją plany rewitalizacji winnic w dzielnicy Szczecina - Gocławiu (na stokach Weinberg'u).

Nie przewiduje się, aby nasze winnice pozwoliły dogonić produkcję krajów położonych bardziej na południe, ale na pewno warto podjąć satysfakcjonujący trud uprawy winorośli, szczególnie w gospodarstwach agroturystycznych. Własne wino może okazać się doskonałym magnesem przyciągającym nowych gości i wiążących stałych bywalców. Taki nowy (a w zasadzie odtwarzany) produkt regionalny może stać się szansą na zmniejszenie bezrobocia i zwiększenie atrakcyjności naszego regionu nie tylko dla turystów.

Wojciech Banaszak

Pisząc artykuł obficie korzystałem z danych przedstawionych na wykładzie przez przez dr hab. Piotra Chełpińskiego.

W naszej galerii można oglądać fotografie ze spotkania, autorstwa mojego oraz Waldka „Puszkina” Oleksiaka.

Nawigacja

[0] Vinne

[#] Forum

Idź do wersji pełnej